
Pustka.
Tęsknota do drugiej osoby.
Nie myślałem, że idąc do liceum, spotkam kogoś tak cudownego…
Maja.
Moja pierwsza miłość.
Poznałem ją na półmetku.
Była w równoległej klasie.
Nigdy wcześniej nie miałem okazji ją poznać.
Po tej imprezie, wszystko się zmieniło.
Podaliśmy sobie numery telefonów, a ja obiecałem, że zadzwonię.
I zadzwoniłem.
Spotkaliśmy się w parku. Zabrałem ją do galerii, na ciastko i kawę.
Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość. Ona miała w planach medycynę, ja
prawo. Tego popołudnia dowiedziałem się o niej wielu rzeczy. Miała starszego
brata, którego uważała za najlepszego brata pod słońcem. Dużo mi o nim
mówiła. Mieszkał w innym mieście- tam, gdzie studiował architekturę.
Jak wyglądała?
Była śliczna.
Brunetka, szczupła, zielone oczy, długie i piękne nogi.
Kiedyś podarowała mi swoje zdjęcie. Postawiłem je w ramce na komodzie.
Do szkoły, jak i poza nią ubierała się modnie i kobieco. Aż zabierało dech.
Czasami zakładała tzw. Zerówki na nos. Na pożegnanie zawsze mówiłem: „Do zobaczenia
później, śliczna okularnico”, na co zawsze się śmiała. Po 2 miesiącach, od
pamiętnego półmetka byliśmy razem. Szczęśliwi i radośni, patrząc optymistycznie
w przyszłość.